Honestly, I feel so tired and lazy recently. For a while, we've been doing the "digital detox day" with Tomek once a week, but since he got his job, he's always working. I have a terribly weak strong will, I get bored quickly, and I need an accountability buddy for a day without electronics so now I'm also spending too much time in front of the computer.

Failures and Successes

On the other hand, I didn't manage to get even one paying customer, uh-huh (I wanted to write). But I've been accepted among 70 other people to the $100K Business Challenge, run by Anna Pelova from a Great Nomad. I filled the application without thinking much, rather out of curiosity than hope.

Well, now I'm in the community of 70 people, most of them successful entrepreneurs. I feel like a total noob, but I have a clear idea (those who know me will probably think that's just another out of 1000 that won't work ;)) in my head of the steps I want to take to get my income. I will let you know later.

And all those good things happens thanks to lovely Consuela Dezso who devoted half an hour of her life to coach me and teach me how to love the online world. I met Consuela thanks to Suzy Aveiro who I didn't meet at the Web Summit.

Also, I've been accepted to the Pathfinder program by Lonely Planet
where I have a chance to be featured if they will like my writing and photos.

I'm happy that those opportunities arise as it means that what I'm doing makes sense (you don't know how many times I asked myself that question).

Why Do I Write All That?

I still miss the buzz and colourfulness of the restaurant life, but I finally accepted that my body belongs to the weaker kind.
It wasn't easy.
Last year, when I went for the job-seekers allowance, and an advisor told me that maybe I should apply for the disability, I didn't feel right.
Firstly, I don't like asking for help. Secondly, I have two hands and two legs. I'm not disabled. But the truth is that living with food intolerances, ongoing infections and some strange sicknesses, resulting in the vomiting all-nighters don't make working life easy.

And most of you probably know that in 2015 I was in the hospital three times, but I didn't tell all of you that one of the times was because of a panic attack after I meant to be trained as an evening chef in the restaurant. It was embarrassing as before the rest of the training; I spent eight hours vomiting to pass a kidney stone.
The stress level was unbearable although I was hoping and enjoying (or so I thought) the idea of becoming an evening chef. It was a harsh lesson.

So now I hope to get some life balance. I can't spend all my time in front of the screen; it's annoying and tiring. I have to move, meet people, cook and bake, all in moderation, though. That's why I'm writing this post after an almost entire day of sleep. That's why I'm refusing going out with Tomek once in a while when I feel that my life bar goes down.

So that's from me. I wanted to write to you what I found out from our Swiss Blablacar drivers, what I've learnt from Oscar who drove us to Valencia, how the person feels 100 m above the ground in a hanging bridge and why the Arab teterias are the best in the world. Instead, you got the most personal piece since the beginning of the blog. I hope that you will get something for yourselves from here.

Yours not too strong,
Ada.

PS If you want to see more photos from our travel, you might see them on the Instagram @ada_wanders.

Życiowe lekcje z podróżowania na pełny etat

Powiem Wam, że czuję się zmęczona i leniwa. Jakiś czas temu postanowiliśmy z Tomkiem robić sobie dzień odwyku od elektroniki, z wyłączonym kompem, telefonem, dozwolony tylko Kindle, ale ostatnio mój mąż dostał pracę i siedzi przy kompie codziennie.
A ja nie chcę być gorsza, do tego mam bardzo słabą silną wolę, jak mawiał znajomy, szybko się nudzę i potrzebowałabym towarzysza do moich analogowych dni.

Porażki i sukcesy

Jak do tej pory, mi nie wyszło znalezienie żadnego klienta (chciałam pisać). Z drugiej strony, zostałam zaakceptowana jako jedna z siedemdziesięciu osób do $100K Business Challenge, prowadzonego przez Annę Pelovą ze świetnego bloga Great Nomad. Wypełniałam już chyba tysięczny formularz bez żadnych nadziei i oczekiwań, raczej dlatego, że spodobał mi się pomysł. A tu samo wyszło.

No i teraz jestem wśród siedemdziesięciu ludzi, z których większość już prowadzi swoje dobrze prosperujące firmy. Czuję się jak skończony noob, ale z drugiej strony powoli klaruje mi się pomysł (ci z Was, którzy znają mnie od dawna pomyślą, że to jeden z miliona, który i tak nie dojdzie do skutku ;)) na moją stronę internetową, bloga i wykorzystanie całego nadmiaru energii, również tej kreatywnej, jaką mam. Jak zacznę to Wam powiem. :P
Nie jestem tylko pewna, co się stanie z tym blogiem. Ale może jakoś mi się uda to pogodzić.
Najbardziej chciałabym Wam pisać codzienne raporty i zamieszczać zdjęcia, póki wszystko jest jeszcze świeże.

Wszystkie te dobre rzeczy dzieją się dzięki cudnej Consueli Dezso, która poświęciła pół godziny swojego życia na wstępny coaching, uświadamiając mi błędy w moim podejściu do internetowego świata. A Consuelę poznałam dzięki Suzy Aveiro, której nie spotkałam na Web Summicie.

Zgłosiłam się też do programu Pathfinder z Lonely Planet. Najpierw odpisali mi, że blogów, które nie są po angielsku nie akceptują, ale gdy im wyjaśniłam, że mój jest dwujęzyczny, zaakceptowali go. Dzięki temu będę miała szansę na zamieszczenie swoich tekstów i zdjeć na ich stronach. Konkurencja jest duża, ale mnie cieszy sam fakt, że zostałam przyjęta.

Cieszę się ze wszystkich tych możliwości, ponieważ dzięki temu mam pewność, że to co robię ma sens (nie wiecie, ile razy zadawałam sobie pytanie czy dobrze robię).

Dlaczego to piszę?

Nadal tęsknię za atmosferą i klimatem pracy w restauracji, pośpiechem, zapachami i kolorami warzyw i owoców, ludźmi, z którymi pracowałam, ale musiałam zaakceptować fakt, że mój organizm nie należy do najsilniejszych.
Nie było łatwo.
W zeszłym roku, gdy poszłam po zasiłek dla poszukujących pracy, doradca powiedział mi, że może powinnam aplikować o orzeczenie o niepełnosprawności. Skrzywiłam się. Ja? Mam dwie ręce, dwie nogi, sprawną głowę (w miarę ;)). Ale prawdą jest, że nietolerancje pokarmowe, ciągnące się infekcje i choróbska kończące się całonocną spowiedzią do wielkiego ucha, nie ułatwiają życia.

Większość z Was pewnie wie, że w 2015 byłam w szpitalu trzy razy, ale podejrzewam, że niewielu z Was powiedziałam, że raz powodem był atak paniki po szkoleniu na wieczornego szefa kuchni. Przed kolejnym etapem szkolenia, spędziłam osiem godzin wymiotując (wybaczcie szczegóły), żeby rano, po dostaniu ogłupiającego zastrzyku, wysikać kamień z nerki.

Poziom stresu był nie do wytrzymania, chociaż chciałam pracować w kuchni i mieć bardziej odpowiedzialne stanowisko (albo tak mi się wydawało). Nie była to łatwa lekcja.

Teraz mam nadzieję na znalezienie jako-takiej harmonii. Nie mogę spędzać całych dni przed kompem, bo się nudzę i męczę. Muszę się ruszać, poznawać nowych ludzi, gotować i piec, ale wszystko w umiarkowanym stopniu. I pójść na jiu-jitsu, bo już mi się śni po nocach.
Ale teraz spędziłam cały dzień śpiąc. Raz na jakiś czas odmawiam Tomkowi ruszenia się gdziekolwiek, gdy czuję, że spada mi energia.

Chciałam Wam dzisiaj napisać o tym, czego dowiedziałam się od kierowców ze szwajcarskiego Blablacara, czego się nauczyłam od Oskara, który nas zawiózł do Walencji, jak czułam się na wiszącym moście sto metrów nad ziemią i dlaczego arabskie teterie to najlepsze miejsca na świecie dla nie-kawosza, ale zamiast dostaliście chyba najbardziej osobisty tekst, jaki do tej pory napisałam na blogu.

Mam nadzieję, że coś z tego wyciągniecie. Że jak Wam się wydaje, że nie możecie podróżować, bo kasa, zdrowie i milion innych wymówek, to uświadomicie sobie, że to tylko wymówki. I żeby się nie porównywać do innych, bo wielu rzeczy na zewnątrz nie widać. I że czasem trzeba zaakceptować swoje słabości i ruszyć z nimi i całym swoim bagażem do przodu. Dobra, kończę już to kazanie.

Wasza nienajsilniejsza Ada.

A jak chcecie więcej zdjęć, to codziennie zamieszczam jakieś na Instagramie @ada_wanders.